WSPOMNIENIE LATA
15 / 09 / 2024
Po tak intensywnym zawodowo lecie, z którego starałam się
uszczknąć choć odrobinę czasu dla siebie, ciężko było mi zabrać się do
napisania tego podsumowania. Zwłaszcza, że wyjątkowo trudno jest mi pogodzić
się z tym, że wakacje dobiegły końca. Być może ta swoista prokrastynacja,
bądź co bądź przyjemnego zadania, wynika z chęci zaklęcia rzeczywistości i
zatrzymania czasu, ale z faktami nie wygram. Deszczowa aura za oknem, mimo
pięknych pierwszych dni września, nieubłaganie przypomina, że przyszła jesień i
nic nie jestem w stanie na to poradzić.
Nie mając zatem więcej wymówek, dzielę się dzisiaj z Wami moimi
lipcowo-sierpniowymi przygodami, które (wbrew początkowym obawom) zaowocowały
naprawę pokaźnym zestawem wspomnień. Nie znajdziecie tu wprawdzie malowniczych
widoków z drugiego końca świata, lazurowego błękitu oceanu, ani wielkich
wydarzeń, ale ciągle jest to barwna galeria miłych, spokojnych chwil spędzonych
w gronie najbliższych i na własnych zasadach, co jest dla mnie szczególnie
ważne. Należę bowiem do tego grona ludzi, którzy potrafią bawić się bez większych
fajerwerków i nader wszystko cenią sobie święty spokój. :)
Ograniczając słowa do minimum, zapraszam do fotogalerii.
* * *
Chcąc poprowadzić Was po moim wakacyjnym świecie
chronologicznie, szybko uświadomiłam sobie, że nie będzie to łatwe zadanie. W
zasadzie cały lipiec podporządkowałam pracy, ograniczając kontakt ze
światem zewnętrznym jedynie do szybkich spacerów na trajektorii dom-praca-dom
(+ weterynarz). Niewiele pamiętam z tego okresu, poza nieco pochmurną pogodą,
dokarmianiem przez rodzinę, w oczach której zawsze będę biedną chudzinką i
karkołomnymi próbami uchwycenia choćby najkrótszych momentów szczęścia zwykłej
codzienności. Co-po-czym następowało… nie mam najzieleńszego pojęcia.
1. Okno na świat i jeden z nielicznych momentów obcowania z
naturą w tym okresie xD / 2. Domowe obiadki zawsze smaczne i zdrowe / 3. Osiemnasta
godzina pracy bez przerwy… ewidentnie zaczyna mi odwalać / 4. Obowiązkowa wizyta u
weterynarza; choćby się waliło i paliło, na to zawsze musi starczyć czasu.
Skubaniec lubi tę starą torbę. Na jakikolwiek inny
transporter nawet nie spojrzy.
Lucjan w całej swojej okazałości. Co prawda zastrzyki
przyjmuje już regularnie, a z weterynarzem wita się jak ze starym kumplem, ale
czego innego oczekiwać od blisko 90-latka.
Najlepszy przykład street artu wprost z toruńskich Koniuch!
I na co komu galerie sztuki?!
Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma, czyli
upolowane w drodze do domu…
…a muszę przyznać, że drogę tę mam nawet malowniczą.
* * *
Rowerowe wycieczki małe i duże to w tym roku
zdecydowanie mój ulubiony sposób aktywnego spędzania wolnego czasu. Dopingowana
emocjami Igrzysk Olimpijskich, a następnie Paraolimpijskich przejechałam w tym sezonie
setki kilometrów, dokładnie zwiedzając Toruń i okolice.
1. Na wiedźmińskim szlaku / 2. W towarzystwie zawsze raźniej / 3. Krótko, zwięźle i na temat / 4. Chwila zadumy…
…i wracamy na polowanie ;)
Na ambonie. To właśnie tam znalazłam mądrość życiową z powyższej mozaiki zdjęć :)
Błoga cisza. Mój święty spokój :)
* * *
Sierpień to nie tylko moja długo wyczekiwana chwila
wytchnienia, ale i niemałe zamieszanie z przyjęciem urodzinowym starszej
siostrzenicy, które ze względu na sędziwość pradziadków odbyło się w mojej
rodzinnej Iławie, tym razem na wolnym powietrzu, w ogródku działkowym
rodziców. Motywem przewodnim tegorocznej imprezy była, uwielbiana chyba przez wszystkie dziewczynki, Kraina Lodu, na
punkcie której czteroletnia już Ula oszalała całkowicie. Sprezentowanej
jej z tej okazji sukienki Elsy mimo upału długo nie chciała ściągnąć.
Na powyższych zdjęciach można mnie zobaczyć w sukience MEDICINE
w kwiatowy wzór, którą kupiłam w tym
roku podczas wyprzedaży.
* * *
Słowiński Park Narodowy i słynne wydmy oraz
towarzysząca im łącka plaża to moje ulubione miejsce na ziemi. Lato bez
chociażby krótkiego wyjazdu w tamte strony uważam za zmarnowane. Tegoroczny
wyjazd istotnie nie należał do najdłuższych, ale był i to jest najważniejsze.
Zwłaszcza, że towarzyszyła mu alpejska wręcz kombinacja jeśli chodzi o środki
podróży, dzięki którym mieliśmy świetny widok na całą galerię osobowości i
całkiem pokaźny przekrój społeczny. Pozdrawiam w tym miejscu wściekłego
pracownika WARSu, który po nieprzespanej nocy bardzo, ale to bardzo nie umiał
ukryć swoich emocji. Pozostawił w nas niezatarte wspomnienie! ^_^
Na powyższych zdjęciach widzicie mnie w zestawie
skompletowanym z białego topu MLE (stary zakup), klasycznych LEVI’S
501 (z drugiej ręki – Vinted), żakietu MIDORI YAMANAKA w pięknym
odcieniu butelkowej zieleni (z drugiej ręki – Vinted) oraz sneakersów PUMA
(stary zakup).
* * *
Odbywający się w Toruniu, Międzynarodowy Festiwal
Światła Bella Skyway to jedna z lokalnych atrakcji
kulturalno-rozrywkowych, co do której mam mieszane uczucia. Rokrocznie daję jej
jednak szansę i wybieram na nocny spacer uliczkami toruńskiej Starówki, by
na własne oczy przekonać się, jak udało się tym razem. Motywem przewodnim
piętnastej odsłony imprezy było szeroko potraktowane pojęcie Overflow, a
więcej możecie przeczytać w TYM WPISIE.
Nie bardzo to widać na powyższych zdjęciach, ale mam na sobie
przepiękne, jedwabne kimono MASSIMO DUTTI, które udało mi się kiedyś
upolować na Vinted. Obiecuję przygotować w przyszłości osobny wpis z nim
w roli głównej.
* * *
Ogród Zoobotaniczny w Toruniu nie należy wprawdzie do
największych, ale zdecydowanie nadrabia położeniem w malowniczej okolicy Parku
Miejskiego, jednego z najstarszych publicznych parków miejskich w Polsce.
Spowity zielenią jest znakomitym miejscem do rodzinnych spacerów. Niedawno w
ogrodzie urodziły się dwie rude pandki, więc grzechem byłoby się tam nie wybrać
i nie spróbować ich wypatrzeć. Szczęście nam co prawda nie dopisało pod tym
względem, ale i tak było fajnie. Nie wiem jak Wy, ale ja w takich miejscach
najskuteczniej ładuję baterie.
Na powyższych zdjęciach widzicie sukienkę RESERVED
kupioną stosunkowo niedawno na letniej wyprzedaży.
* * *
Z końcem lata przyszedł czas na kulturę wyższą. Nie mogąc
pozwolić sobie na dalsze wojaże, wybrałam się do toruńskiego CSW Znaki Czasu,
skutecznie skuszona eksponowaną tam aktualnie wystawą Nowe pokolenie i klasycy z kolekcji Wojciecha Fibaka, o której słyszałam wiele pochlebnych
opinii. Jest to pierwsza odsłona nowego oblicza jednej z najstarszych i
najważniejszych, prywatnych kolekcji sztuki współczesnej w Polsce. Na
powierzchni 2000 m2 obejrzeć można ponad 200 dzieł sztuki takich
artystów, jak Andrzej Wróblewski, Jan Lebenstein, Magdalena Abakanowicz,
Wojciech Fangor, Jerzy Nowosielski, Leon Tarasewicz, Izabella Gustowska, Teresa
Pągowska, Jan Berdyszak i wielu innych klasyków współczesności. Ekspozycja
będzie dostępna dla zwiedzających do 6 grudnia 2024 roku.
Zachęcam Was jednak do szybszego odwiedzenia CSW w Toruniu,
gdyż nie jest to jedyna prezentacja warta uwagi aktualnie tam eksponowana. Do
końca września przedłużona została właśnie wystawa August Zamoyski. Myśleć w kamieniu, czyli projekt, który po raz pierwszy na tak szeroką skalę ukazuje
sylwetkę i dorobek artystyczny najwybitniejszego – obok Xawerego Dunikowskiego
– polskiego rzeźbiarza pierwszej połowy XX wieku, snując wielowątkową opowieść
prezentującą zarówno twórczość, jak i barwne życie artysty. Ekspozycja będzie
dostępna dla zwiedzających tylko do 29 września 2024 roku.
Sukienka, w której wybrałam się to centrum sztuki, to jeden
ze starszych modeli MLE COLLECTION, którą wprost uwielbiam!
* * *
No a skoro jesteśmy już przy tematach modowych, poniżej
kilka innych stylizacji, dla szczegółowej prezentacji których nie znalazłam
czasu w codziennej gonitwie wakacyjnego życia.
Podstawę powyższych zestawów stanowią:
1. bluzka i szorty MASSIMO DUTTI (nowy i stary zakup),
sandały KAZAR (stary zakup), m.in. biżuteria LILOU (stary zakup,
ciągle w ofercie) / 2. bluzka MLE (prototyp – La Rondé), spódnica STRADIVARIUS
(stary zakup), sandały JENNY FAIRY (stary zakup), m.in. biżuteria W.KRUK
(stary zakup) / 3. sukienka MLE (prototyp – La Rondé), kardigan PEPCO
(nowy), baleriny MACIEJKA (stary zakup), biżuteria LILOU
(stary zakup, ciągle w ofercie)
* * *
Powyższy wiersz pochodzi spod pióra Ono no Komachi,
tworzącej w okresie Heian, japońskiej poetki zaliczanej zarówno do Trzydziestu
Sześciu Mistrzyń Poezji, jak i Sześciu Mistrzów Poezji. Historia niewiele wie
na jej temat. Jej ojcem był Yoshisada,
władca prowizji Dewa, a ona sama w połowie IX wieku była aktywna na dworze
cesarskim. Z uwagi na swoją urodę zyskała spory rozgłosi i stała się z czasem
bohaterką wielu legend oraz sztuk teatru nō. Osiemnaście utworów jej autorstwa
opublikowanych zostało w antologii arcydzieł japońskiej poezji dworskiej, pt. Kokin
wakashū, sporządzenie której zlecił cesarz Daigo.
© domena publiczna
Towarzysząca wierszowi grafika z kolei, to drzeworyt
autorstwa Hokusai, Autumn leaves on the Tsutaya River, pochodzący
z serii One Hundred Poems Explained by the Nurse (jap. Hyakunin isshu
uba ga etoki). Praca powstała około 1839 roku. Zilustrowane tu trzy grupy
ludzi zebranych w okolicach rzeki, w swoich codziennych czynnościach celebrują
rozpoczynającą się jesień. Na ilustracji panuje wieczór, co sugeruje
pomarańczowa kolorystyka oraz rolnicy po lewej stronie wracający z pola z
pełnym ładunkiem snopków na plecach. Spacerująca mostem para, z mężczyzną
niosącym małego chłopca, jest wyraźnie wyższa rangą niż pozostali, co widać po
ich ubraniach. Grupa ludzi nad prawym brzegiem rzeki natomiast radośnie łowi ryby. O tym, że nad całością dominuje jesienny krajobraz świadczą czerwone
liście płynące z prądem rzeki oraz snopy ryżu na polach.
Z drzeworytem tym wiąże się urocza, choć być może
nieprawdziwa anegdota. Zgodnie z legendą Hokusai został zaproszony do
namalowania tej ilustracji na oczach samego szōguna. Na jego dwór przybył ze
zwojem i farbami w jednej ręce oraz kurą trzymaną pod pachą drugiej, po czym
zabrał się do pracy. Najpierw położył zwój na podłodze i wykonał kilka
odważnych niebieskich pociągnięć, by następnie zanurzyć kurze pazurki w
czerwonej farbie i puścić ptaka wolno. Gdy kura zaczęła biegać po zwoju w tę i
z powrotem, Hokusai miał wykrzyknąć: Patrzcie! Oto liście klonu w Tsutaya!
* * *
Żegnaj lato na rok, stoi jesień za mgłą, czekamy wszyscy tu, pamiętaj, żeby wrócić znów!
___________________________________
Komentarze
Prześlij komentarz